Varia

wtorek, 04 maja 2010
Powiem szczerze, że dawno już wyrosłem z tego pięknego okresu kiedy człowiek babrze się w różnego rodzaju listach przebojów. Albo listach Hop-Bęc... te są zdecydowanie brrrr...

Owszem - od czasu do czasu zachowuję się jak jeden z bohaterów filmu "High Fidelity" - polskie wredne tłumaczenie: 'Przeboje i podboje' - równie idiotyczne jak sławne 'Miłość, szmaragd i krokodyl' (kto pamięta o jaki film chodziło? ;)

"High Fidelity" to całkiem niezła (nie powiem jednak, że świetna) ekranizacja świetnej powieści Nicka Hornby'ego.




Sama powieść jako taka powinna być zalecaną, a nawet obowiązkową lekturą dla nastolatek, starszych nastolatek i starych nastolatek. Może nie jest to jakaś wielka biblia męskich zachowań, ale na pewno pozwoli owym nastolatkom zapoznać się z podstawową gamą niedojrzałych męskich zachowań. Naprawdę przyda się Wam to, zanim zdecydujecie się na wejście w głęboko toksyczno-patologiczną relację uczuciową z jednym z nas.

Oczywiście zamiast starych winyli i pierwszych edycji singli możecie sobie podstawić dowolne samcze hobby: ryby i rybki, autka i grupowo analizowane meczyki. Niby szeroka gama fetyszy - a zachowania niemal te same. Jak to u dzieci :)

Tak więc jak każdy infantylny samczyk mam swoją prywatną listę "pięciu najlepszych nagrań przy których nie można jechać wolniej niż 160 km/h" - w kolejności:
- 'Vision Thing' Sisters Of Mercy,
- 'Synchronicity I' The Police,
- 'Muscoviet Mosquito' Clan Of Xymox,
- 'Don't Need A Gun' Billy Idol,
- 'Ready Steady Go' Paul Oakenfold

Prócz tego jest of koz lista "piętnastu najlepszych piosenek do niedzielnego, porannego figo-fago" i kilka list na inne okazje...

Patrzę i kontempluję teraz kolejne, trzecie już wydanie trójkowej zbieranki Polski Top Wszech Czasów. No i muszę powiedzieć, że z licznych względów sentymentalno-emocjonalnych praktycznie cała ta lista bliska mi jest jak cholera... Jest na niej aż osiem słoików Dżemu i dużo innych przysmaków. Zdziwiły mnie tylko dwa nagrania Maanamu, tyle samo ma Coma, hmmm... no trudno.

Ale w zasadzie to najbardziej ucieszył mnie fakt, że Kazik Staszewski z różnych okresów i w różnych aliansach zajmuje na tej liście ponad 10 procent, choć zachodzę w głowę dlaczego nie ma "Piosenki młodych wioślarzy" i "Sześć lat później", a są "Czarne słońca"...




I to by było tyle na dziś, jako post scriptum dodam tylko, że powieść Nicka Hornby'ego "High Fidelity" ukazała się na polskim rynku pod tytułem "Wierność w stereo"
czwartek, 29 kwietnia 2010
Podobno pierwsze prawo marketingu brzmi: z różowym nie wygrasz

Fortepian Chopina


Replika fortepianu Pleyel z 1847 roku w tonacji "wściekły róż", Plac Matejki, Kraków.
13:55, robertlotse , Varia
Link Komentarze (9) »
czwartek, 22 kwietnia 2010
Żałoba, żałoba, po żałobie...
Trochę żałuję, że już 'po wszystkim', bo radio w czasach żałoby to po prostu radio moich marzeń. Większość stacji radiowych wyciąga z górnych półek takie muzyczne cymesy, że aż chce się żyć tą muzyczną żałobą.

Oczywiście, łatwo można zauważyć, że większość muzyki dla żałobników pochodzi ze składanek z piosenkami dla "na śmierć zakochanych" - przez te kilka dni "Lovers in the wind" Rogera Hodgsona i "Everybody hurts" REM słyszałem chyba z 50 razy. Wystarczy jednak spojrzeć na taką np. playlistę Trójki, żeby zauważyć że muzyczną sztampę i bezguście udało się choć na chwilę zagonić do kąta.

Swoją drogą wielkie dzięki Krajowej Radzie R&TV oraz wszystkim "zespołom ds. programowania muzyki", że (jeszcze?) nie wpadli na pomysł ogłoszenia mniej lub bardziej oficjalnej listy zakazanych piosenek - jak to się stało w jues po wydarzeniach 9/11. Dzięki temu w 'Trójce' mogłem sobie w prajm-tajmie posłuchać "Hymn For The Fallen" Lisy Gerrard.


Zostając jeszcze na moment przy tematyce funeralnej...
Trochę mnie wcięło, gdy przeglądałem sobie fotki z niedzielnej ceremonii. Gapię się i gapię w jedno ze zdjęć, a w tyle głowy coś mnie drapie...


Karawan Maserati Quattroporte - Kraków 18.04.2010


Dopiero po kilku minutach doszedłem co tak mnie drapie...
Trójząb!

Karawan który przewoził z Balic na krakowski rynek trumnę z ciałem prezydenta to... Maserati. Pyszna bryka, że tak powiem :)

Nie wiem czy Maserati Quattroporte w wersji 'karawan' to ekstremalny tuning czy może bardziej lans, ale szczerze mówiąc to taki drobny, funeralny lansik nawet mi się podoba.

Ponieważ autko jest na krakowskich blachach, to istnieje duże prawdpodobieństwo, że postanowię się nim przejechać. Choć raz. Ale nie prędko...


A na zakończenie pochwalę się (choć to może jednak lekki obciach w kontekście tego co napisałem o radiu w czasach żałoby) co mnie rano stawia na nogi. Mówcie co chcecie ale przynajmniej ten jeden 'dopalacz' mi się naprawdę podoba. Oto bowiem Coco Sumner, córa Stinga stworzyła własny muzyczny projekt pod szyldem "I Blame Coco". Znając ten stary, poczciwy szołbiz, to pewnie gdzieś latem uda się jej zrobić trochę zamieszania - a co dalej to czas pokaże.

"Caesar" jako utwór do porannej kawy, kawiarnianych plotek i rytmicznego tuptania sprawdza się znakomicie.




piątek, 10 lipca 2009
Przysłowie przyszło mi do głowy gdy byłem dziś z wizytą u znajomego doktora ;)

Brzmi ono: nie lecz się tak, bo będziesz chory

Nie wierzycie mi? To idźcie do lekarza :)

Uff... piątek, piątek - weekendu początek więc jadę w dziką dzicz aby nieco zdziczeć pojadając kiełbaski z dzika :)

A Was zostawiam z uroczą Candie Payne - niech Wam ta muzyczka lekką będzie przez te dni.
Na profilu Candie w Myspace znajdziecie kilka jej demówek :)

18:36, robertlotse , Varia
Link Komentarze (5) »
czwartek, 09 lipca 2009
Ech dziennikarze, dziennikarze...
Wam kozy pasać i kury macać, a nie w gazetach pisać o skandalach :)


Pozwoliłem sobie zacząć od drobnej złośliwości, bo humor dziś znów nie dopisał.
Co ja tu czytam: Skandal w ambasadzie Egiptu w Polsce: ambasador aresztowany.
No nieźle... może kręcili jakieś porno wielbłądami? Egipt i Polska to takie dwa święte kraje, że takie wszeteczeństwo żadną miarą nie ujdzie. Czytam więc dalej:

Dwóch pracowników kancelarii prawnej, 42-letni Jacek M. i 29-letni Tomasz C., zostało wczoraj zatrzymanych pod zarzutem spowodowania strat podczas handlu gruntem na wysokość 1,5 mln euro - poinformowała Komenda Stołeczna Policji.
W wyniku jej śledztwa także ambasador Egiptu w Polsce został aresztowany.


No dobra, niech już będzie, że to jest jakiś wielki skandal - taniej kupić i drożej sprzedać. A zwłaszcza Arabom ;) No ale czytajmy dalej:

Zaczęło się, gdy ambasada Egiptu wynajęła kancelarię prawną, żeby kupiła działkę pod budowę nowej siedziby. Dwaj zatrzymani znaleźli grunt, który kupili na podstawione osoby, a następnie odsprzedali ambasadzie za znacznie zawyżoną cenę. [...] Według policji wszystko odbyło się w taki sposób, że ambasada straciła około 1,5 mln euro na transakcji - taka była różnica między zapłaconą przez nią ceną, a faktyczną sumą, jaką za działkę zapłaciła wynajęta kancelaria. [...]
W ocenie KSP cała operacja odbywała się za wiedzą i zgodą ambasadora Egiptu w Polsce, który po zakończeniu całej transakcji miał od Jacka M. przyjąć milion złotych łapówki.


No dobra, ale co z tego 'skandalu' wynika?? Wynika to mianowicie, że:
- można zostać aresztowanym, za to że się tanio kupi i drożej sprzeda.
- polska policja i służby specjalne strzegą interesów gospodarczych innych państw.
- całkiem spore państwo jakim jest Egipt, nie ma służb specjalnych i audytorów, którzy w jeden dzień mogliby sprawdzić, ile kosztuje działka budowlana w Warszawie.

Tylko jeszcze pytanie: czy trzeba przez ponad rok prowadzić tajną operację, angażować siły i środki, żeby pomóc obcemu państwu przymknąć jednego, drobnego cwaniaczka, który postanowił dorobić sobie do ambasadorskiej pensyjki sto tysięcy dolców?? Czy nie wystarczy wysłać polskiego ambasadora w Kairze na jakieś spotkanie, gdzie dyskretnie przekaże on komu trzeba prostą, banalną prawdę: Wasz człowiek w Warszawie robi Was w bambuko... wyszłoby taniej...

Dlaczego to polski podatnik ma płacić za to, że Egipt nie ma jakiegoś wydziału ds. przestępczości zorganizowanej?? Uff...


No dobra, skoro już o milionach mowa - stary dobry Clan Of Xymox - A Million Things. Milion zupełnie innych rzeczy ;)





13:33, robertlotse , Varia
Link Komentarze (12) »
poniedziałek, 06 lipca 2009
Jeżeli coś zaczęło się źle, to jak się może skończyć? Jeszcze gorzej??
To w takim razie ja bardzo dziękuję, ja sobie dziś postoję, ja sobie dziś poleżę.
Poczytam książeczki, posłucham muzyczki...

Może jakieś Żywoty Świętych wezmę na tapetę? To może na początek coś o Świętym Bez Kiszki. Będzie jak znalazł, bo życie bywa równie obrzydliwe jak flaki wyssane z pupska przez pompę w basenie...


Już prawie wkleiłem Blue Monday w wykonaniu Nouvelle Vague, ale ostatecznie zmieniłem zdanie. Zagrają cover "Fade to Grey" starego Visage - bo i woda tam szumi i ptaszki śpiewają. I ktoś dolepił do piosenki lico ładnej panny ;)
Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie...



15:02, robertlotse , Varia
Link Komentarze (15) »
sobota, 04 lipca 2009
Gorąc ale idziemy na zakupy. Trudno, mus to mus.
No może raczej N. idzie, ja towarzyszę. Jedyna nadzieja w tym, że będzie jak ostatnim razem - nie te kolory, nie te rozmiary i po cholerę ta falbana !?

Łażę więc od HaeM do CiA i z powrotem :)
N szuka tylko kapelusika i jakiejś bluzeczki - pociecha w tym, że weryfikuje potencjalne zakupy z szybkością karabinu maszynowego. Zła długość... co za kolor, bleee.... po cholerę tu ten szlaczek?

W sklepie z szybami zamalowanymi na czarno N znajduje wreszcie coś godnego uwagi. Nie jest to ani kapelusik ani bluzeczka, tylko ojakiefajne spodenki! Procedura wymaga przymiarki, więc czekamy w przymierzalni...

Sześć kabin, przed nami dwie Lalunie, Pat i Pataszon. Opalenizna a la krwisty boczek, wielgachne okulary nie pozwalają dostrzec głębi spojrzeń. Zresztą w sklepie ciemno bo szyby zamalowane :)

Zwalniają się dwie kabiny, Lalunie do jednej, my do drugiej. Po sąsiedzku ;) Rozpoczyna się procedura przymierzania spodenek. Może ja też? - pytam. No to dawaj - pada odpowiedź. Żartowałem - cofam się rakiem. No dawaj, dawaj - figlują diabliki w oczach N.

Stop... zza ścianki dochodzą jakieś głosy. Aaa... Lalunie też mierzą spodenki:

- Fajne?
- Yhhmm...
- Lepsze białe czy żółte?
- Biały jest bardziej sexi
- Co z tego kurfa, że jest sexi skoro nie wyszczupla?
- Yhhmm...
- No patrz, kurfa, dupa jak czołg, co nie?

Nasze diabliki wybuchają śmiechem, bo jak inaczej reagować na takie dictum ;)?

- Chyba śmieją się z ciebie
- Dupa jak szalupa w tych białych, co nie?
- To bierz żółte i idziemy bo tu śmierdzi
- Do żółtego to muchy lecom...

Nie chce nam się słuchać co będzie dalej, zabieramy ojakiefajne spodenki! i spadamy. Bo rzeczywiście czymś śmierdzi ;)

A nastrój mam dzisiaj bojowy - może Limp Bizkit :)?



13:40, robertlotse , Varia
Link Komentarze (16) »
piątek, 19 czerwca 2009
Oko cyklopa przyuważyło dziś na krakowskim rynku takie oto pieski dwa ;)

pieski dwa

Pieski są urocze, poruszają się synchronicznie w niesamowity wręcz sposób - ponieważ spod futra prawie nie widać im łap, to idąc sprawiają wrażenie jakby jechały na jakiejś deskorolce ;)

pieski dwa
pieski dwa

To chyba jest jakaś odmiana teriera, ale mogę się oczywiście mylić.
13:27, robertlotse , Varia
Link Komentarze (15) »
czwartek, 18 czerwca 2009
Dziś w Sieci pojawiło się Cyfrowe Archiwum Agnieszki Osieckiej.
Pod adresem www.ArchiwumAgnieszkiOsieckiej.pl dostępne są m.in zeskanowane "Dzienniki" z lat 50-tych, pamiętnik pisany w połowie lat 40-tych i trochę zdjęć "obiektów Agnieszki Osieckiej". Cokolwiek to znaczy. Same zaś zdjęcia Wojciecha Wietski jakieś takie strasznie szaro-bure, wręcz przygnębiające.

Z punktu widzenia przeciętnego użytkownika razi pewna toporność, brak przejrzystości, mało intuicyjna nawigacja. Twórcy jak gdyby nigdy nie zetknęli się z serwisem takim jak Google Books - który mimo tego, że jest webowym interfacem do gigantycznej bazy danych zupełnie na to nie wygląda.

Może jako partnera współtworzącego Archiwum Osieckiej lepiej jednak było wybrać Google'a niż Coca-Colę?

Agnieszka Osiecka - Cyfrowe Archiwum


No dobra, żeby tak nie zrzędzić smętnie - jedna fajna, radosna piosnka która za mną ostatnio chadza. I w słońce i w deszcz. Neko Case "This tornado loves you"





15:03, robertlotse , Varia
Link Komentarze (4) »
środa, 17 czerwca 2009
Podpatrzone przez oko cyklopa, dziś, gdzieś pod arkadkami między małym a dużym krakowskim rynkiem.

Kobieta z pasją

Ciekawe czy na starość też będę miał jeszcze tyle polotu, żeby kupić sobie szkicownik, pekińczyka i dywanik. I żyć kolorowo ;)

A muzycznie Terry Callier po raz pierwszy.


W 2001 roku ukazał się album francuskiej grupy Grand Tourism gdzie gościnnie wsamplowano jego głos we wspaniałe, klimatyczne nagranie "Les Courants D'Air".

Sam Terry Callier wydał właśnie swoją nową płytę. I to jaką...
Ale o tym może przy następnej okazji ;)
14:30, robertlotse , Varia
Link Komentarze (10) »
Zakładki:
Bywam
Poczytuję
Podglądam
Samoróbki
Słucham
Varia




eXTReMe Tracker


statystyka