Kategorie: Wszystkie | Dźwiękowo | Filmowo | Książkowo | Myślotok | Notes | Politycznie | Varia
RSS
czwartek, 17 lipca 2008
Dziś nic mnie nie ruszy, dziś leżę i gapię się w sufit
Latte z wanilią i karmelem, do tego morele z miodem
Do tego przedpołudniowe rozmyślania

O tempora! O humores!
Anioły upadają
Amory latają uzbrojone niczym płatni zabójcy
A diabeł ubiera się u Prady

Noc wypełni mi pełnia, bourbon i paczka pall mall'i
Dziś kolejna pełnia co oniryczną noc wypełnia
Na horyzoncie już wschodzi Trzecia Strona Księżyca
Polecam uwadze uszu i umysłu!

11:53, robertlotse
Link Komentarze (11) »
środa, 16 lipca 2008
Od czasu gdy założyłem koszulę w paprotniki zauważyłem, że kobiety zaczęły się do mnie częściej uśmiechać. W zasadzie to bardzo miłe uczucie. Niestety taką koszulę mam tylko jedną...
13:53, robertlotse
Link Komentarze (7) »
sobota, 12 lipca 2008
Nie wiem co mnie podkusiło żeby zmarnować dzień. Może to gorąc tak działa i czytając zachętę wydawcy o balansie między bezlitowsną ironią, czarnym humorem i zjadliwą groteską człowiek ma się ochotę jeszcze bardziej podrajcować. Zwłaszcza, że na końcu czeka ten upragniony... szokujący finał!

John Grisham - Apelacja


A tu kicha straszna... banał goni banał i banałem pogania. Jest duża kasa, są lobbyści, są prowincjonalni i korporacyjni prawnicy... i nic z tego nie wynika.

Groteski nie ma za grosz, a czarnego humoru nawet za pół grosza. Nuda i sztampa. Książka napisana chyba przez jakiś program do pisania książek ;)

Stanowczo odradzam... nawet w chłodne dni - nie ma tu nic na czym można zaczepić uwagę. Nie wiem co i za co mnie tak pokarało, że wziąłem to do ręki...

A oto mjuzik na dziś :)

Discover S-Tone Inc.!
19:10, robertlotse
Link Komentarze (2) »
czwartek, 10 lipca 2008
Zastanawiam się jak i czym walczyć z mitami.
Czy lepsza ostra lanca czy precyzyjny lancet?

I czy warto z nimi walczyć?
Czy mit jest dopełnieniem rzeczywistości czy jej przekłamaniem?

Bo może to jest tak, że uczucia bez mitów są tylko odruchami?


Coś na ciepły lipcowy dzień - lampka Pink Martini :)


Discover Pink Martini!

14:32, robertlotse
Link Komentarze (31) »
poniedziałek, 07 lipca 2008
W połowie ubiegłego tygodnia pożegnałem się z K.
Wyjeżdża do Włoch. Na ile? Nie wiadomo... Może zresztą z Włoch ruszy dalej, jakaś Hiszpania alboe Ameryka Południowa. W sumie to fajnie ma... przy tej ilości propozycji matrymonialnych jakie otrzymuje może sobie podróżować ile tylko Jej 24-letnia dusza zapragnie...

Taka muzyczka na dziś:

Discover Randy Crawford!

13:07, robertlotse
Link Komentarze (8) »
piątek, 04 lipca 2008
Kończąc popołudniowe spotkanie z Espresso Americano skończyłem lekturę "Obrony Łużyna" Nabokova. Powiastka to smaczna, nie powiem. Ponieważ nie jestem żadnym wytrawnym smakoszem, więc pewnie i tak nie dostrzegłem wszystkich jej aromatów.


Vladimir Nabokov - Obrona Łużyna

Pomimo owego smaku i aromatu mam wrażenie, że powieść jest nierówna. Są fragmenty świetnie - cały początek gdzie opisane zostało dzieciństwo Łużyna, jego alienacja od rówieśników i fascynacja światem debiutów, gambitów i roszad.

W dalszej części doskonale podkreślone są momenty gdy bohater popada w obsesję i szaleństwo. Ale mniej więcej w połowie coś w powieści zaczyna się gmatwać i tracić spójność. Może popełniłem błąd, bo kierowany pierwszym, doskonałym wrażeniem postanowiłem się wczytać w powieść niemal na "łapu capu". No i chyba wyszło na to, że mnie trochę zmęczyła.

Co nie zmienia faktu, że powieść jest doskonałym studium szaleństwa, geniuszu, wyalienowania i tragedii. Schemat dość popularny w literaturze, filmie no i tym cholernym realnym życiu, bo dość wspomnieć choćby filmowe biografie Van Gogha, Caravaggio czy Jacksona Pollocka.

Polecam jako odtrutkę po "Seksie w wielkim mieści" i innych blockbusterowych czytadłach :)

W 2000 roku na podstawie powieści powstał film w którym w rolę Łużyna wcielił się... John Turturro. Pamiętacie "Burton Fink" albo "Bracie, gdzie jesteś?" :))?



więcej o filmie:
+ FilmWeb.pl
16:34, robertlotse
Link Komentarze (2) »
czwartek, 03 lipca 2008
Jeszcze kilka lat temu zdawało mi się, że przez życie można przejść jak przez pasy na jezdni. Na dodatek są jeszcze na tym przejściu światła.

Leżąc na "urazówce" zastanawiam się teraz kto mi tą ciemnotę wcisnął...
Konkluzja jest smutna: ja sam.
13:16, robertlotse
Link Komentarze (19) »
wtorek, 01 lipca 2008
Pestka... no po prostu banał...

Prażąc się na pierwszolipcowym słonku i delektując duetem Melba & Muskat surfowałem bo blogosferze. Podczas lektury bloga Meaningfull pewne pytanie strzeliło mi do łba:

Czy ta rzeka płynie tam gdzie jedzie ten tramwaj?

Jakież ono jest dziecinne i banalne. Naiwne i pseudofilozoficzne.
No po prostu banałek wyciągnięty z dziurawego kapelusza...


A kto z Was zna odpowiedź? No i co Mądrale ;)??
16:43, robertlotse
Link Komentarze (8) »
Zakładki:
Bywam
Poczytuję
Podglądam
Samoróbki
Słucham
Varia




eXTReMe Tracker


statystyka