Kategorie: Wszystkie | Dźwiękowo | Filmowo | Książkowo | Myślotok | Notes | Politycznie | Varia
RSS
poniedziałek, 30 czerwca 2008
Widzieliście film Las Vegas Parano sprzed dokładnie 10-ciu lat? Nie??? No to kolejny błąd w Waszym smętnym życiu. Owszem, można go próbować jakoś nadrobić - choćby tak:



"Las Vegas Parano" to ekranizacja czadowej książki Huntera S. Thompson'a z 1971 roku zatytułowanej "Lęk i odraza w Las Vegas". Ciekawe czemu musiało minąć aż 37 lat, aby książka ukazała się w Polsce...

Czytając Thompson'a można z pozoru odnieść wrażenie, że efekciarsko babrze się w apoteozie ćpania. Głównymi towarzyszami podróży Raoula Duke'a i Doktora Gonzo jest solniczka pełna koki, meskalina, eter i adrenochrom. Jazda na całego w wymarzonym wręcz towarzystwie. Jazda do Las Vegas, jazda o jeden mach za daleko...

Trudno tu rozstrzygnąć czy Raoul i doktor Gonzo są bardziej dosadni i wulgarni czy też bardziej absurdalni. Ale książka to przede wszystkim prawdziwy popis wirtuozerii w żonglowaniu dialogami i skojarzeniami. Dla mnie taki styl jest niemal śmiertelnie zaraźliwy. Jak przysiądę nad czymś z gatunku gonzo journalism to otoczenie ma ze mną święty spokój. Nie oderwę się póki nie skończę lektury. Na mój gust najlepszym gonzo-reportażystą jest obecnie Jeremy Clarkson. Choć może Clarkson to nie jest żadne gonzo, a ja jestem kiepem. Ale przeczytajcie sobie felieton Clarksona o naszym Polonezie...

Hunter S. Thompson - Lęk i odraza w Las Vegas


Gorąco polecam "Lęk i odrazę w Las Vegas" wszystkim tym, którzy cierpią na brak finezji i luzu w literaturze. Lektura obowiązkowa dla grupy wiekowej 30+ ale mam nadzieję, że nikt nie zamierza się tym zbytnio snobować na deptaku w Międzyzdrojach. Na różowych laluniach i tak nie zrobicie wrażenia opowiadając o tym jaki zwał można zaliczyć po meskalinie. A zresztą kij w plery laluniom... Woodstock uber alles!!!!



+ Artykuł Jakuba Demiańczuka w "Dzienniku" na temat Huntera S. Thompsona
16:50, robertlotse
Link Komentarze (11) »
sobota, 28 czerwca 2008
Myli się ten kto myśli, że główną atrakcją soboty na krakowskim Rynku była Celine Dion obdarowana bukietem przez kwiaciarki :)

Gwiaz było o wiele więcej, a były nimi zabytkowe automobile przeróżnych marek.



Kawalkada starych Mercedesów, Chryslerów, Fiatów, Triumphów i BMW przejechała przy pięknej pogodzie z bulwarów wiślanych na krakowski rynek.



Celine Dion która zjechała ze swą świtą w konwoju przypominającym te w jakich wożą się bonzowie naszego taniego państwa pozostała jakby w cieniu.

Zarówno Panie jak i Panowie woleli spoglądać na błyszczące czerwienią, czernią, srebrem i granatem oraz lśniące chromem pojazdy niż próbować wypatrzyć Celinkę z bukiecikiem :)

21:32, robertlotse
Link Komentarze (8) »
piątek, 27 czerwca 2008
Próbowałem się wyluzować przez ostatnie dwa dni. Chwyciłem się za "Spook Country. W kraju agentów" autorstwa William'a Gibson'a (ten Gibson, ten od Neuromancera).

Nie mogę w sumie narzekać, bo się nie zawiodłem. Dostałem dokładnie to czego się spodziewałem czyli nic nowego :). Fabuła taka sobie: nie ma odjazdów w inny wymiar, ćpuny współpracują z glinami a CIA z morskimi piratami. Ktoś próbuje namierzyć jakiś tajemniczy kontener. Trochę techno gadżetów w rodzaju "sztuki lokacyjnej" dla zabicia nudy bohaterów. I czytelnika.

W zasadzie to powiastka ociera się o banał, a najbardziej pachnie banałem kontener z kilkoma tonami dolarów płynący statkiem. Jedni chcą ten szmal wyprać, a drudzy zabrudzić. W zasadzie to koniec całej historyjki.

Lektura dla fanów gatunku. Taka w sam raz na plażę w Mielnie. Bo na Majorce to może być już pewien obciach :)

11:36, robertlotse
Link Komentarze (6) »
wtorek, 24 czerwca 2008
Miesiąc temu napisałem, że zauważyłem pewną uroczą Diablicę gdy posiadywała sobie ze stertą ksiąg. No więc zawarłem z nią znajomość :)

Przysiadłem się niezbyt bezczelnie przyłapując ją na 158 stronie "Prawdy i metody" Gadamera - Gra jako główny motyw eksplikacji ontologiczne. Nie powiem, wstęp mi się spodobał :)

Już na początek zostałem uraczony śmiałym uśmiechem, a potem drobnym wykładem o tym jak to w kartezjańskim układzie współrzędnych na osi pionowej można zaznaczyć "temperaturę uczuć", a na poziomej "zbieżność światopoglądową" czy coś w tym stylu. Obie osie są wyskalowane w zakresie od -15 do +15. Być może to patent z jakiejś książki, a być może odkrycie Diablicy - tego nie wiem.

W takim układzie współrzędnych możemy kropkami zaznaczać relacje ze swoimi znajomymi. W teorii układ optymalny to "+15" na obu osiach. A co do praktyki? Coś jest na rzeczy, bo w moim przypadku osobom którym przyznałem +10 (i więcej) na osi "temperatur" przyznaję co najwyżej 10 na osi "zbieżności światopoglądowej".

No i tak sobie gawędziliśmy prażąc się na słoneczku, znajomość została zawarta, cel poniekąd osiągnięty...
17:10, robertlotse
Link Komentarze (13) »
sobota, 21 czerwca 2008
Lato przyszło w tym roku nocą.
Sam je widziałem, leżąc i otulając myślami smukłe uda Rudej...
18:04, robertlotse
Link Komentarze (17) »
piątek, 20 czerwca 2008
Od kilku miesięcy chadza za mną Duffy. Genialny numerek... do tańca, do kawy, do samochodu i na noce nieprzespane :)
Nic więcej nie napiszę, bo dzień zbyt piękny by go zmarnować waleniem w klawiaturę... sorry :)

12:00, robertlotse
Link Komentarze (7) »
czwartek, 19 czerwca 2008
Uch... ach... och... cóż to była za noc :)
Mocując się z butelczyną dżimabima i wiórkami pallmalli snułem się myślami przez noc wykańczając "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" Llos'y. Lekturę zacząłem w weekend ale musiałem odpuścić z powodu głodu i własnych natrętnych myśli.

Jak on to ładnie wymyślił i jak ładnie napisał! Szelma jest tak uroczo szelmowska, że aż człek marzy by takową spotkać. Pewnie ku swej zgubie, ale co tam... Ileż to banalnych rzeczy robimy ku swej zgubie i nawet nie zwracamy na to uwagi.

Ach, żeby tak się kiedyś zakochać i przeżyć romans szelmowski, być owijanym wokół szelmowskiego paluszka i wykopywanym szelmowską stópką.
Opsss... zachwyt zabija we mnie chyba instynkt samozachowawczy :)

szelmostwa niegrzecznej dziewczynki


Do lektury, wódy i petów nocą dołożyłem jeszcze pieśni Nicka Cave'a - ależ to wtedy brzmi!
Are you the one I've been waiting for, Death Is Not The End czy poczciwy Henry Lee ujawniają wtedy cały swój słodko-gorzki aromat.



Piękna to powieść i kończy się pięknie. Żeby ktoś kiedyś zrobił z tego film - ha! Może Polański? Gdy po raz pierwszy obejrzałem "Gorzkie gody" to od razu zapragnąłem spotkaś swą Femme Fatale. W końcu spotkałem - tyle, że nie była żadną szelmą. Niestety...

Mam szukać dalej??

p.s. "Szelmostwa..." w Ceneo.pl
11:33, robertlotse
Link Komentarze (16) »
środa, 18 czerwca 2008
Ciekawe dlaczego o "związkach" mówi się, że się "rozpadły" albo "rozleciały"...
Z mojej obserwacji wynika, że "związki" zazwyczaj się "rozpuszczają".

Pal sześć gdyby rozpuszczały się w rozpuście...
Zwykle rozpuszczają się w monotonii, nudzie albo pospolitej wódzie.

Może jest jakiś tajemny wzór na "iloraz rozpuszczalności" ?
Od czego zależy, że jedne są trudno, a inne łatwo rozpuszczalne?
Czy to bardziej zależy od rozpuszczalnika czy od temperatury?

Jak to jest, że rozpuszczanie jednych związków jest reakcją egzotermiczną, a inne rozpuszczają się w procesie endotermicznym i towarzyszy temu przejmujący chłód?

11:17, robertlotse
Link Komentarze (7) »
wtorek, 17 czerwca 2008
Wygląda na to, że dziś jest pełnia.
Tak więc noc wypełni mi pełnia i Trzecia Strona Księżyca.

Niezły nocny zestaw mi się szykuje: butelczyna Jim Beam, paczka Pall Mall'i i szuflada pełna podłych myśli.

Gdzieś przeczytałem, że myśli są niczym sznur. Można się ich chwycić i swobodnie podążać.

Ale można się też na tych myślach powiesić.


11:59, robertlotse
Link Komentarze (20) »
poniedziałek, 16 czerwca 2008
Od kilku dni zastanawiam się nad relacją pojęć: cogito, errare, dubito

Praktycznie każdy proces myślowy wiąże się jakąś wątpliwością i może doprowadzić nas do błędu. Ba, bywa że błędy kumulują się tworząc obłęd.

Z innej jednak strony to właśnie wątpliwości lub błędy są tym co skłania nas do rozpoczęcia myślenia o czymś.

Pewnie posiędzę sobie jeszcze w tym trójkącie kognitywnym ze szklaneczką Jim Beam i prędko z niego nie wyjdę...

Ale coś czuję, że wyjdę żywy ;)
15:07, robertlotse
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
Zakładki:
Bywam
Poczytuję
Podglądam
Samoróbki
Słucham
Varia




eXTReMe Tracker


statystyka