Blog > Komentarze do wpisu

Daniel Silva - Reguły Moskwy

Zacznę może od tego, że przez ostatnie dwa tygodnie miałem okazję zapylać z taczkami na budowie. Ot, taka tam drobna samopomoc sąsiedzka na scenie której głównymi elementami scenografii są pustaki, betoniara, taczki, flaszki i puszki.

A poza tym podobno takie popychanie taczek doskonale wpływa na potencję - można się dzięki temu nieźle rozknurzyć jak to wdzięcznie określiła Żona Głównego Inwestora obserwując jak popychamy te taczki...

Żeby zachować jakieś rozsądne proporcje pomiędzy wysiłkiem fizycznym, a umysłowym wziąłem na plac budowy prasę kobiecą i kilka książek. Wśród tych ostatnich znalazła się ostatnio wydana w Polsce powieść Daniela Silvy "Reguły Moskwy".



Nie znacie jego wcześniejszych powieści? Nie jest to Wasz kolejny błąd życiowy. Daniel Silva to autor jakich wielu, po prostu jeden z grona pisarzy których powieści pączkują w księgarniach na półkach z etykietą 'sensacja'.

Bohaterem większości powieści Silvy jest Gabriel Allon - konserwator zabytków, miłośnik Belliniego, Tycjana i Caravaggia. Ale w zasadzie to tylko taka przykrywka, bo zawodowo Gabriel Allon zajmuje się zabijaniem ludzi. Ludzi złych, a wrogów państwa Izrael w szczególności.

Początkiem "kariery" Allona był udział w akcji odwetowej na zamachowcach organizacji Czarny Wrzesień odpowiedzialnych za masakrę podczas igrzysk olimpijskich w Monachium w 1972 roku. To oczywiście taka powieściowa licentia poetica autora, który stara się nadać zdarzeniom dużą dozę realizmu.

Tak jest też w przypadku "Reguły Moskwy" - spora część napisanej w 2008 roku powieści rozgrywa się w Rosji. Jest więc bogaty oligarcha prowadzący swoje interesy pod łaskawym okiem zbirów na Kremlu, są skrytobójcze zamachy na dziennikarzy stojących w opozycji do władców Kremla. Miejscem powieściowej akcji są też oczywiście ekskluzywne kurorty na francuskiej riwierze gdzie hucznie bawią się nowi Ruscy. Jak by tego wszystkiego było mało są jeszcze tarcia i rozgrywki między Mossadem, MI5 i CIA.

Teraz już chyba macie jako takie pojęcie na temat tego co może dziać się w takiej powieści, skoro superagent Gabriel Allon to po prostu jedna z kolejnych inkarnacji mitu Jamesa Bonda.

Główna różnica tkwi w tym, że Allon poświęca się często malowaniu, a nie drogim trunkom i zabójczym gadżetom. W tym przypadku bierze na warsztat obraz Marry Cassatt, amerykańskiej impresjonistki z przełomu XIX i XX wieku. Jeden jej obrazów odgrywa w powieści rolę przynęty na jaką tajne służby chcą "złapać" żonę rosyjskiego handlarza bronią. Pierwowzorem tej przynęty jest autentyczne dzieło Mary Cassatt:

Dzieci bawiące się na plaży (1884)




Czy to się uda i co z tego wyniknie - to już przeczytajcie sobie sami. Powieść Silvy napisana jest gładko i sprawnie, nie ma tu piętrowych intryg - ot, klasyka gatunku. Jest kilka drobnych niedociągnięć - brak w tej powieści jakiegoś szczególnego napięcia, nie odczułem nigdzie tego dreszczu, który kazałby mi szybko przerzucić stronę pytając i co?, i co??. Jak na powieść z półki "sensacja" jest to nawet spory minus.

Z tonu tej recenzyjki możecie już chyba wyczuć, że jeśli chcecie zachować równowagę między wysiłkiem intelektualnym, a pchaniem taczek w trzydziestostopniowym upale to powieść "Reguły Moskwy" nie będzie złym wyborem. Nie można się w tej powieści zaczytać bez pamięci, dzięki czemu w lekkością można się znów rzucić do taczek i wzorowo rozknurzyć w promieniach wiosennego słonka ;)
niedziela, 13 czerwca 2010, robertlotse

Polecane wpisy

Komentarze
najlepszy-katolik
2010/06/16 13:49:19
Czy wiesz w jakich czasach żyjemy?
-
robertlotse
2010/06/16 16:23:31
Jak znam życie to w ostatecznych - ale który to już raz?




eXTReMe Tracker


statystyka