Blog > Komentarze do wpisu

Franciszek Starowieyski - Opowieść o końcu świata

Już pisząc o salonowej hecy związanej z paleniem zniczy 9 maja miałem wpleść wątek książki "Opowieść o końcu śwuiata" ale doszedłem do wniosku, że jednak nie warto bo zbyt wiele fajnych rzeczy umknie i przepadnie.

Z kolei długie gapienie się na zjawiskowe pinie odmalowane przez Trusza spowodowało pewne zagapienie, więc pora nadrobić zaległości.

Mam w rękach książkę, której pełny tytuł brzmi "Franciszka Starowieyskiego opowieść o końcu świata - pisała Krystyna Uniechowska", wydaną w 1994 roku.



Cudowna to opowiastka - nostalgiczna, melancholijna i niestety zasmucająca. Starowieyski opowiada tu świecie swojego dzieciństwa i dorastania, który na jego oczach został bezpowrotnie zniszczony.

Używając pięknego, zabytkowego języka artysta opisuje nastroje odchodzących bezpowrotnie czasów. Tych czasów kiedy dom przed zimą należało ogacić, a najlepiej do ogacania nadawały się liście dębowe. W tym celu wokół całego dworu wbijano na wysokość metra liczne paliki, a przestrzeń miedzy nimi a ścianą upychano liśćmi tworząc 'liściastą kołdrę'.

Niestety, jak to w życiu bywa - często od przypadkowo zaprószonego ognia wybuchał pożar. I ta paliły się całe dwory razem z rodowymi pamiątkami i całą swoją historią. Radziło się, gaciło się, spaliło się - podsumowuje Starowieyski.

Swoje dorastanie w rodzinnym dworze w Siedliskach postrzega jako życie w starannie poukładanym i posegregowanym świecie, gdzie nad całym porządkiem pieczę sprawował majordomus, a wypielęgnowany klomb przed dworem był rzeczą niemal świętą.

To właśnie w tym świecie, a ściślej w jakiejś komórce pod schodami panicz Franciszek po raz pierwszy zetknął się ze sztuką. Odkrył pierwsze swoje zafascynowanie twórczością Felicjana Ropsa, belgijskiego malarza, grafika, obrazoburcy i pornografa.

Félicien Rops - Pornokrates (1878)




Wyobrażacie sobie chyba, cóż to musiało być za wydarzenie w życiu panicza, gdy w jego ręce wpadł album z rysunkami Ropsa ;) I to album unikatowy, wydany najdroższą i najdoskonalszą techniką drukarską jaką jest heliograwiura.

Félicien Rops - Le Mannequin




Oczywiście są też w tej książce inne barwne wątki, jak ten dotyczący zainteresowań techniczno-saperskich dorastającego Franka. Jedną z jego najcenniejszych "zdobyczy wojennych" był bowiem przewodnik po minach, nabojach i pociskach używanych przez różne armie. Możecie się tylko domyślać, że w rękach uzdolnionego manualnie nastolatka taka książka to wspaniały podręcznik sapera-eksperymentatora ;)

I tak toczy się ta opowieść w której sielski krajobraz jak z pejzaży Trusza, zostaje przeorany przez wojskowe tabory i zmieniające się linie frontu. Przeorana zostaje także ludzka psychika. Cudowne przedmioty ocalone przed żołdacką grabieżą zostają często sprzedane przez biedniejących z dnia na dzień arystokratów.

Starowieyski wspomina jeden z symbolicznych momentów, gdy na wypielęgnowany i święty klomb przed rodzinnym dworem wjeżdża tabor sowieckiej armii prącej na zachód za Niemcem. Rodzinna świętość zostaje dosłownie zdeptana buciorami politruków, którzy przywożą ze sobą "nowy porządek" - ten cały cholerny bolszewizm.

Kończę, bo nie chcę nikomu odbierać przyjemności czytania, o ile w antykwariacie czy bibliotece uda Wam się znaleźć tą skromną książeczkę - gorąco polecam!

+ Wirtualne muzeum MuseeRops.be Felicjana Ropsa
+ Zbiór grafik z tagiem "Rops" w zbiorach Wikimedii
czwartek, 20 maja 2010, robertlotse

Polecane wpisy

Komentarze
Gość: baron.clickhausen, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/21 20:42:31
Rops jest super! Nie znałem gościa, Swieta Teresa jest odpalowa ;)
-
Gość: Kasandra, *.internetdsl.tpnet.pl
2010/05/24 12:49:00
Oryginalny ten Rops ;)
I nawet wątki polskie są: commons.wikimedia.org/wiki/File:Rops_Varsovie.jpeg
-
2010/05/25 10:24:09
Zdrowe te panie z tego ostatniego rysunku, nie to co dzisiejsze cherlawe modelki ;)
-
hobbitfrodo
2010/05/25 16:01:17
ciekawa musiała to być lektura :) i doszłam do wniosku, że każdy ma taki koniec świata na jaki zapracował lub mu współcześni zapracowali...
-
robertlotse
2010/05/25 16:05:44
@ Anton - one są po prostu normalne. Swoją drogą widząc na czym wychował się Starowieyski i jakie były jego pierwsze artystyczne imprintingi wiemy już dlaczego lubił malować taaakie kobiety.
-
2010/05/26 10:01:04
Sam Starowiejski był wspaniałym gawędziarzem,
podobały mu się duże stopy u kobiet, zresztą nie tylko stopy,
podobało mi się jak mówił o kobietach i o ciele człowieka .
-
2010/05/26 11:31:23
-
good_news
2010/05/28 10:13:24
Nie no, fantastyczny ten Twój blog, znów się przekonuję o tym.
-
marga77
2010/05/31 21:13:11
i znowu cisza... :(




eXTReMe Tracker


statystyka